Publikacje

2018-04-11

Short formism w natarciu – o krótkich serialach z MIPTV

Krótkie formy robią zawrotną karierę na rynku seriali wideo. Nawet minutowe historie produkuje się dziś zgodnie z najwyższymi standardami, a rozwój krótkich formatów napędza popularność mediów społecznościowych oraz mobile jako kluczowy ekran – także do oglądania seriali – wśród młodych generacji widzów. „SKAM” dał przykład jak robić to dobrze, a na świecie jest już kolejka chętnych do powtórzenia jego sukcesu.

Na MIPTV tłumy zainteresowanych przyciągnęły trzy panele pod obiecującymi tytułami „jak produkować serial na Snapchat / Instagram / Facebook Watch”. Z dwóch, które udało mi się odwiedzić, gotowej recepty nie wyniosłam, ale może najlepiej wyjaśnią to słowa Lauren Anderson, chief content oficer w NBC / Snap (zawiaduje ona tworzeniem programów scenariuszowych na Snapchat w ramach studio, które NBC i Snap powołały jesienią ub.r., chwilę po inwestycji NBC w Snapchata). Jak powiedziała Anderson – podstawy tworzenia dobrego programmingu są takie same w digital i telewizji, a na Snapie oglądają ci sami ludzie, którzy kochają Grę o Tron. Jest to jednak oglądanie niesłychanie aktywne (ja wlepiony w moją komórkę nadającą tylko do mnie) i defensywne (opędzam się w międzyczasie od innych komunikatów – powiadomień, telefonów, sms-ów). Powinno być więc krótko i na temat, ale trudno zdefiniować inne elementy „formuły sukcesu” produkcji serialowej do digitalu.

Publiczni przodem

Tę formułę bez wątpienia posiadł „SKAM”, najgłośniejszy norweski hit z kategorii „digital shorts” sprzedany już na kilka rynków (Hiszpania, Włochy, Niemcy), a stworzony przez NRK, norweskiego nadawcę publicznego. Mistrzowskie ogranie social mediów, rozgrywanie wątków w czasie rzeczywistym – wszystko to zapracowało na sukces zarówno dla online, jak i linearnej emisji „SKAM”. Jak wypadnie amerykańska wersja zamówiona jesienią ub.r. przez Facebook Watch?

W krótsze formaty z przeznaczeniem „digital first” inwestuje też brytyjskie BBC, twórca m.in. utrzymanego w konwencji vlogu serialu „Overshadowed” z 10-minutowymi odcinkami puszczanymi na BBC Three (do 2016 r. był to regularny kanał TV, obecnie platforma online).

Nagrodą Emmy w kategorii najlepszych krótkich produkcji został z kolei uhonorowany niemiecki „The Braun Family”, przewrotny serial komediowy o dwóch neonazistach, którym przychodzi zamieszkać z 6-letnią czarnoskórą dziewczynką. Podobnie jak i dwa poprzednie, także ten serial stworzył publiczny nadawca – ZDF (swoją drogą, jak dalece te eksperymentalne projekty plasują owych nadawców od ich polskiego odpowiednika…).

Gotowi do produkcji

Na krótkie formy czekają zarówno playery nadawców (którzy tak testują zainteresowanie widowni) jak i  platformy nastawione na czerpanie zysków z wideo, ale wykorzystywane głównie na smartfonach, najczęściej przez młodych i niecierpliwych widzów – mowa o Facebook Watch, Snapchacie, Instagram, go90 czy Youtube.

To m.in. dla nich pracują dziś wyspecjalizowani w produkcji digital gracze – od amerykańskiego New Form (kiedyś udzielili nam wywiadu: KLIK!) przez kanadyjski Broadband TV po niemiecki Divimove.  

Z myślą o krótkich formatach inwestują też najwięksi gracze z rynku wideo – u boku DreamWorks Animation rozwija się DreamWorks Short, były szef Walt Disney Studio  założył NewTV, wspomnijmy też 45th & Dean należące do A+E, Blue Ribbon Content uruchomione przez Warner Bros Television, czy Studio+, współwłasność Vivendi i Canal+.

Karierę krótszych firm serialowych dobrze obrazowała prezentacja The Wit, łowcy trendów programowych, który zrobił na MIP przegląd najpopularniejszych seriali z różnych rynków. Wiele z nich to produkcje z krótkimi odcinkami (10-20 minut), spora część opisów zawierała też adnotację „digital first, linear second”, czy „digital only”.

Powiedzieć, że krótkość to domena przyszłości bez wątpienia byłoby dużą przesadą. Wystarczy spojrzeć na telewizyjne standardy Netfliksa. Ale bez wątpienia wzbiera nurt szybszych produkcji pożądanych przez wschodzące gwiazdy rynku wideo. W Polsce dopiero na nie czekamy.

Joanna Nowakowska

Żyje z pisania, ale woli czytanie. Łącznie od ponad dekady śledzi rynek telewizyjny, a od jakiegoś czasu ma wrażenie, że rynek śledzi również ją :) Obowiązki naczelnej ScreenLoverki łączy z pracą w agencji mediowej, do której przeszła z Atmediów. Poprzednio (i jak dotąd najdłużej) - dziennikarka „Media & Marketing Polska”.

Najnowsze komentarze
  • Czytelniczko, bo Karina to imię żeńskie ;) A jak badaliście kanały linearne oglądane w Ipli?
  • Szanowna czytelniczko / czytelniku, tak spojrzeliśmy na więcej niż te 7 kanałów i do analizy wybraliśmy te właśnie. Zwrócę uwagę, że odpływ widowni załatwia wskaźnik ATV, czyli średni dzienny czas oglądania. Ten maleje i zawiera on stacje i duże i małe. To prawda, że również wielka czwórka traci na rzecz małych stacji i to także ujmujemy w pełnym opracowaniu. Tutaj jest jedynie fragment. A dane typu trendy czyli Gooogle Trends i social listening to trochę inne dane i one nie mierzą odpływu widowni tylko zainteresowanie właśnie. Edward
  • Analiza indeksów zainteresowania objęła 7 kanałów „tradycyjnej” TV (Polsat, TVN, TVP1, TVP2, HBO, Canal+ i Discovery) i 7 serwisów VOD (Player, Ipla, TVP.pl, Showmax, Netflix, Amazon Prime, HBO Go). A co z odpływem widowni do coraz bardziej rozdrobionej oferty kanałów tematycznych? Uważam, że w tym badaniu powinno się ująć więcej aniżeli 7 kanałów.
  • Asia, na początek ja również Cię pozdrawiam :) I niezwykle dziękuję za dialog, bo to oznacza, że temat jest interesujący. Chciałem tylko napisać że nasz raport nigdy nie miał na celu pokazywać który z domów mediowych jest największy, czy najlepszy. Ten raport jest raportem opartym o PRZYCHODY domów mediowych. Przychody "podpisane krwią" przez Zarządy Spółek (pod odpowiedzialnością karną). Wartość, którą trudno manipulować, w przeciwieństwie do zysku, obrotów, "zarządzania budżetem", itp. Jeśli ktoś w naszym raporcie widzi coś innego lub próbuje go inaczej interpretować, jest w błędzie.
  • Zgrabny i dobry do czytania tekst.
X