Nowy lepszy Kurski, rozśpiewane HR-y i bojkotem w gównoburzę – Branżowe Kocopały Kwartału!

„Lepiej jest nie odzywać się wcale i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości” – mawiał Mark Twain, a my sami nie wiemy: bardziej sobie czy naszym nominowanym dedykujemy tę myśl 😊? Opisanie branżowych kocopałów, które lepiej byłoby odpamiętać, z pewnością nie zmieni świata na lepsze, ale może przynajmniej utrze nosa tym, którzy udają że zmieniają… zresztą nie spoilerujmy, przeczytajcie!

9. Owocowe środy, rozśpiewane HR-y

Kiedy HR bierze się za marketing, Bareja może się schować. Obejrzawszy (i nie odzobaczywszy) shortsy od Deloitte, czym prędzej dodaliśmy zakładkę #Deloitte #Kariera do ulubionych. Pachnie dobrym krindżem.
I tylko wrodzona empatia każe wierzyć, że to aktorzy i statyści, a nie prawdziwi pracownicy występują w tych korporacyjnych potworkach.

https://www.youtube.com/shorts/OPxoqp8SKlo (koniecznie z dźwiękiem!)

8. Ten sam Rachoń, ale już bez reklam

Marketerzy zgodnym stadem zdecydowali, że koniec ze świeceniem reklamami przy Danucie Holeckiej i Michale Rachoniu. To, co nie kłuło ich w oczy przez poprzednich 8 lat w TVP Info, napawa grozą w TV Republice.
Nie po raz pierwszy dowodzą tym samym, że bojkoty zrodzić może jedynie PR-owa nagonka, a bardziej niż faktyczne oburzenie treściami liczy się strach przed gównoburzą na Twitterze (pardon, X).
Szukania konsekwencji w decyzjach reklamodawców oduczyło nas już wiele innych historii. Np. wybiórcze traktowanie rosyjskiej listy wstydu (firm nadal działających w Rosji) i skupienie całej mediowej złości na dwóch grupach kapitałowych. Podobną konsekwencję obserwujemy też w podejściu do brand safety na jednej coraz większej, chińskiej socialmediowej platformie. Punktowej nagonki po Pandora Gate nawet nie wspominajmy.

7. Bojkotem w gównoburzę

Ale jak już jesteśmy przy Republice, to chyba nie było bardziej pociesznego bojkotu jak ten ogłoszony w kontrze do wcześniejszego bojkotu, tym razem przez Joannę Lichocką. Ta gwiazda prawicowej publicystyki postanowiła… nie korzystać z usług Pyszne.pl! Z wypiekami (zamówionymi na Pyszne.pl) będziemy śledzić raporty finansowe spółki, licząc, że jakoś się po tym cancelującym akcie podniesie.
Nie mniej zabawny niż gest Lichockiej był też prawicowy bojkot firmy IKEA ogłaszany bezpośrednio ze szwedzkich foteli.

Hurtem wzięli cztery od razu fotele Ikea telewizja republika bojkot -  Obrazkowo.pl - najlepsze memy w sieci.

Z tego śmiechu łezka się nam w oku zakręciła i aż korci, żeby ją otrzeć palcem. Wiecie którym.

6. „To nie my, to nasz dom mediowy!”

Pozostając w temacie… Kiedy dziennikarze zaczęli przepytywać klientów, których spoty wypatrzyli w TV Republice, co jeszcze tam robią, niektórzy w panice wskazywali na kolejne czarownice. Kilku marketerów publicznie oskarżyło więc swoje agencje mediowe o niedopatrzenia. Oczywiście 100 proc. pewności nie mamy, ale istnych finansowych kamikadze mielibyśmy w agencyjnym świecie, gdyby faktycznie owe domy mediowe nie akceptowały z klientami media planów wartych grube setki tysięcy złotych. Tych klientów zresztą, niezaglądających do długaśnych exceli ze wszystkimi pozycjami, też byśmy nie kamienowali, gdyby nie postanowili w panice „brzydko się chwytać”. Szczególnie że agencja nie odpysknie… w polskiej folwarcznej kulturze klient, pardon – Klient, nasz pan.

5. Wysyp branżowych warsztatów na „WOŚP”

Z tematem dobroczynności zawsze jest tak, że jedni z potrzeby serca, a inni… no właśnie. Trudno się więc nie zgodzić z Rafałem Oraczem (dziękujemy za nominację, skądinąd to niejedyny głos w tej sprawie), który kwaśno skwitował wysyp branżowych aukcji na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy oferujących audyty, konsultacje i innego typu warsztaty. Jak napisał Rafał, były to „oferty marketingowe (…) stanowiące (…) przebraną w charytatywne piórka zwykłą działalność sprzedażową, ponieważ tego typu usługi i tak się zazwyczaj proponuje nieodpłatnie klientowi, żeby przekonać go do szerszej współpracy. Powstaje więc pytanie kto tak naprawdę jest ofiarodawcą w akcji charytatywnej – organizator aukcji, który i tak czerpie z tego korzyści – zarówno PR-owe jak i sprzedażowe (leady), czy licytujący, który za to płaci. Pierwszy niczego nie traci, a drugi kupuje coś, za co zwykle by nie musiał płacić.”

4. Nowy ekspert od pomiarów

Mamy godnego następce Jacka Kurskiego w wygadywaniu głupot na temat telemetrii.
“Telewizje wszystkie funkcjonują na jakichś lipnych badaniach oglądalności, które nie mają nic wspólnego z prawdą. Jakby zsumować to wszystko, to się okazuje, że w Polsce 160 mln ludzi ogląda te wszystkie telewizje. Jest to jakiś mechanizm z kosmosu kreowany po to, żeby domy mediowe miały podkładkę, żeby reklamodawcy wydawali tam pieniądze” – wrzucił w pierwszym materiale Kanału Zero Krzysztof Stanowski, który później jeszcze kilka razy mieszał z błotem system badania telewizji w Polsce, a także – jakże ekspercko, podpowiadał w Wirtualnych Mediach „czy (…) technologia nie pozwala nam dziś na dokładne zmierzenie, co w danej chwili ogląda ktoś na dekoderze?”

źródło: Wirtualne Media

Krzysztof Stanowski przyzwyczaił nas, że w polemikę i dogłębny research to raczej potrafi – vide śledztwa w sprawie Natalii Janoszek czy Caroline Derpienski albo bezlitosne riposty do usianych babolami tekstów w „Wyborczej”. W przypadku badań mediów, szef Kanału Zero woli jednak pleść androny, z których już 100 lat temu śmiał się Gallup, dowodząc, że „małym” sondażem potrafi trafniej przewidzieć wynik wyborów w USA niż magazyn „Literary Digest” zbierający w tej sprawie 9 mln ankiet od swoich czytelników.
My tymczasem, parafrazując A.C. Nielsena juniora, doradzamy Stanowskiemu, by następnym razem u lekarza nie poprzestał na pobraniu próbki krwi do badania. Rzetelny wynik da tylko ściągnięcie całej.

3. Po co nam panele – ciąg dalszy

A skoro jesteśmy przy logice badań, to mniej więcej tak jak „Literary Digest”, rynek SVOD bada serwis JustWatch. I nie jest to przytyk pod adresem JustWatch, a jedynie informacja o metodologii, z jakiej korzysta ten ‘streamingowy TV Guide’, serwujący czasem analizy rynku serwisów na żądanie. Preparuje je na bazie zainteresowania serialami, filmami czy samymi platformami streamingowymi wyrażanego przez – tu słowo klucz – ich własnych czytelników.
Jedną z analiz JustWatch opublikował serwis „Rzeczpospolitej”. I z typową media-workerską rzetelnością „zainteresowanie usługami SVOD” przeprawił na „udziały w rynku”. A my dowiadujemy się tym samym, że Netflix kontroluje równe 33 proc. tych udziałów. I może to nawet stwierdzenie nie takie dalekie od stanu rzeczywistego, ale z całą pewnością nie dane JustWatch o tym świadczą.

2. PR-ową metodą „na Żywca”

Przy temacie kontrowersyjnej jakości mediów jeszcze chwilę zostańmy. Bo oto w połowie marca nasze błękitne agencyjne jeziorko zaczerwieniło się od krwi. Krawił Dentsu, po 3 miesiącach żegnający Grupę Żywiec, wracającą w podskokach do Starcomu.
Mało który klient zawija się z majdanem po kilku tygodniach, robiąc siarę i agencji, z której się zawija, i sobie (wszystko jedno czy sam źle wybrał czy centrala mu kazała). W każdym razie przez 3 miesiące jedna agencja musiała zrekrutować zespół, wprowadzić na pokład sporego klienta, angażując czas i nerwy swoich kadr, a następnie coś widowiskowo musiało nie pyknąć, żeby ów klient zawinął się do starej agencji, zostawiając w infamii oraz z zatrudnionym nowym zespołem, poprzednią.
No ale do rzeczy – czy myślą Państwo, że obraz tej niecodziennej sytuacji rozjaśniła nam lektura poczciwych polskich branżówek? Dobre sobie! Gdyby nie zaangażowani w temat znajomi, nawet byśmy nie zauważyli PR-owych bełcików, które grzecznie przeklepały branżowe redakcje informując, że Grupa Żywiec pozostaje klientem Starcomu.

źródła: Wirtualne Media, Press, MMP

Słowem – nihil novi!
Naturalnie rozumiemy, że klientowi nie opłaca się nagłaśniać szybkiej przenoski. Ani to poważnie nie wygląda. Ani centrali Żywca, która nadal z Dentsu na innych rynkach pracuje, na pewno nie ucieszy. Tylko czy media powinny się oglądać na PR-owe interesy Żywca czy może jednak (tu autoironiczne westchnienie) – czytelników?

  1. W oparach konkursowych absurdów

O jakości branżowej debaty, współgrającej z jakością (nie mylić: ilością) branżowych nagród nie jeden raz tu rozprawialiśmy. W gąszczu nagrodzonych – wspaniałe i ponadczasowe projekty potrafią umknąć.
Na szczęście naszej uwadze nie umknęła kampania wódek Palikota – Wyjebongo.

Promocja mocnych alkoholi w social mediach zawsze budziła masę pytań natury etycznej. Czy branżowe organizacje, opowiadające o podnoszeniu standardów, powinny takie działania nagradzać, szczególnie jeśli umożliwiają je tylko luki prawne? – zastanawialiśmy, a branża miała na to… wyjebongo. Dziś, w świetle kolejnych skandali związanych z wypłacalnością spółki Tenczynek Dystrybucja (i jej milionowych długów) warto przypomnieć – ku chwale organizatorów i nagrodzonych – wiekopomne promocje wódek.

Kończąc pierwszy kwartalny przegląd kocopałów możemy tylko dodać, że my na Wasze zgłoszenia reklamowych bzdur nigdy nie mamy wyjebongo.

Joanna Nowakowska, Wojciech Kowalczyk

Photo by Andrea Tummons on Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.