Telewizja pachnie naftaliną i nic się tu nie dzieje? Potrzymajcie pilota! W osiem wykresów dookoła pierwszego trymestru opowiemy dziś o rosnącej (!) liczbie stacji w czasach reklamowej zadyszki, młodych zapatrzonych w sport i śpiewających coraz ciszej muzycznych stacjach w Polsce. Pierwszy trymestr był pełen paradoksów, które dowodzą, że w TV dzieje się dużo (nie mylić z “dobrze”).
#1 MTV zamyka paczkę kanałów więc stacji TV w Polsce… jest więcej

Zeszły rok zakończyliśmy dyskusją o MTV zamykającym część kanałów i co nam to mówi o stanie TV. Póki co, polski tort telewizyjny jest na tyle duży, że więcej stacji wchodzi do monitoringu Nielsena niż go opuszcza. A ten rok zaczynamy rekordowo – z dziesięcioma aż nowymi stacjami, których ratingi widzi polska telemetria. Takiego przyrostu kanałów nie widzieliśmy od dekady.
Skąd ten skok? To efekt walki o ciągle potężny rynek reklamy TV.
#2 Więcej stacji, a więc wybór jest… mniejszy

Ale jeśli ktoś myśli, że nowe stacje to efekt większego zapotrzebowania widzów to… radzimy najpierw wypić szklankę wody i spojrzeć na drugi wykres. Ciągle maleje liczba stacji po które sięgają polscy odbiorcy. Średnio dziennie przeklikujemy niecałe 7 kanałów – dokładnie 6.9. Rok wcześniej? 7.2. Spadek o 0.3 może nie wygląda alarmująco, ale jest sygnałem niebezpiecznego trendu. Szczególnie dla tych, które wypadają z tego codziennego wyboru.
#3 Źle się dzieje w państwie muzycznym

To, że najwięcej zamieszania z zamykaniem stacji widać po muzycznej stronie rynku – specjalnie nie dziwi. Spadkowy trend od lat napędzają YouTube i Spotify.
Ale odpływ jest na tyle gwałtowny, że pierwszy raz w historii widzimy niższy udział w widowni wszystkich stacji muzycznych w grupie młodych 16-29 aniżeli w grupie 4+. Dla porządku dodajmy, że uczestnicy potańcówek, czyli grupa 60+, oglądają więcej muzyki niż młodzi już od dobrych trzech lat. Zamykają więc stacje nie młodym, a nam 🙂
#4 Jeśli nie muzyka to… sport!

SHR wiadomo, musi sumować się do 100%. Jeśli muzyczne tracą, kto zyskuje? Przede wszystkim kategoria “others” czyli ta, w której kryje się streaming. Ale rosną, i to bardzo dynamicznie, także kanały sportowe. I to w każdej grupie – także wśród młodych sierot po stacjach muzycznych.
I dodajmy dla porządku – to nie jest tylko efekt Zimowych Igrzysk Olimpijskich. W roku 2018 i 2022 wzrosty igrzyskowe były jak rekordy bite przez Duplantisa – homeopatyczne.
#5 Oddech młodych od polityki

Obok sportu, wydarzeń na żywo oraz dużych programów rozrywkowych to kanały informacyjne są dziś bastionem telewizji. Wzrost zainteresowania nimi – i wzrost ich udziałów – dokumentujemy od dekady. W tym roku w grupie 4+ mamy stagnację – i to nie jest zły wynik, jeśli weźmiemy pod uwagę efekt zeszłorocznej bazy, którą robiły wybory prezydenckie (czy wam w uszach też wciąż w uszach brzmi “Kochani!” Joanny Senyszyn?). W grupie młodych widać jednak już spadek. Wybory mobilizowały, czas na oddech.
#6 Więcej znachorów, widz wytrzyma

Trzeci rok z rzędu przybywa nam “Znachorów”, tych w telewizji, nadawanych przed świętami. Tym razem było ich 21, o trzy więcej niż rok temu. Co prawda do rekordowych 28 jeszcze nam trochę brakuje, ale wraz ze wzrostem liczby emisji rośnie też top widowni. Tegoroczny wynik 673 tys. widzów (AMR) to aż 145 tys. więcej niż zeszłoroczny wygrany. Do rekordu 2020 roku trochę jeszcze brakuje, więc za rok obstawiamy, że telewizje doładują nam ze 4 emisje więcej. Spokojnie, widz wytrzyma.

#7 Reklamowa zadyszka

A cała ta dyskusja o przesuwaniu się widowni – czy to do sportu, czy to do Znachora, odbywa się w realiach coraz trudniejszego rynku. Myślimy, że pora to już jasno powiedzieć: reklama TV dostała zadyszki.
Do trwającej wojny w Ukrainie doszedł ropopochodny szok cenowy wywołany atakami USA i Izraela na Iran. I mimo, że europejscy politycy mówią, że nie dadzą się wciągnąć w ten konflikt, to eksplozja cen paliw już nas w niego wciągnęła. Powolne, lecz stałe przesuwanie się budżetów z linearnej TV do wideo online i big-techów pogłębia nieciekawy dla telewizji obraz.
Spadek rynkowych GRP-sów ledwie o 1.3% pozwala jeszcze mówić: “nie jest tak źle”. Ale różowo też nie jest.
#8 Youtubowy rekord łatwogangu

O Łatwogangu i ich spektakularnej zbiórce napisano już wiele. My do dyskusji dodamy jeszcze jeden aspekt – telemetryczny.
Peak widowni, czyli 1,65 mln widzów w tym samym momencie, stał się nowym rekordem polskiego YouTube. Ten rekord niemal podwoił wcześniejszy top zrobiony przez Buddę (874 tys.). I odcisnął się też na linearnej TV.
- W momencie osiągania topowej widowni na YT kanał Łatwogangu gromadził więcej osób niż którakolwiek ze stacji telewizyjnych.
- 26 kwietnia tylko dwa programy miały wyższy peak widowni i były to Fakty (2,15 mln widzów) oraz “Taniec z gwiazdami” (1,80 mln widzów).
#Bonus Łatwogang podbija wynik YouTuba

I zamiast podsumowania mamy dla Was bonusowy wykres. Podsumowanie widowni YouTube w monitoringu Nielsena. Typowy AMR w ciągu dnia to 500-700 tys. (to ta cienka kropkowana czerwona linia). W dniu bicia rekordu przez Łatwogang YouTube zanotował w “godzinach szczytu” widownię większą o 400 tys. od średniej z trzech ostatnich tygodni. Mówimy to o wwidowni wszystkich ekranów, ale tylko w domu. Brawo my.