Taniec, randki i wieści z zaświatów: o trendach programowych z MIPCOM

Prawdziwym hitem MIPCOM, największych targów i konferencji rynku wideo odbywających się w Cannes, są wystąpienia Virgini Mouseler. Założycielka i szefowa The Wit, szwajcarskiej firmy specjalizującej się w monitorowaniu i analizowaniu trendów programowych, od lat uświetnia canneńskie imprezy błyskotliwymi przeglądami nowości ze świata formatów. Jej wystąpienia przyciągają tłumy producentów, nadawców oraz rzesze fanów kontentu. A tej jesieni przyciągnęły także Aleksandrę Popławską, content partnership director w Liquid Thread (Publicis Media), która po wizycie w Cannes, specjalnie dla ScreenLovers opisuje programowe nowinki z hitowym potencjałem. Dzięki Oli poznajcie bliżej gwiazdę zbliżającej się konferencji ScreenLovers i poczujcie przedsmak jej wystąpienia 🙂 

Virginia Mouseler, wkroczyła w tym roku na mipcomową scenę przy akompaniamencie Abby i zapowiedziała, że hasłem na nadchodzący sezon będzie synchronizacja.

źródło: MIP

The Wit odnalazło ją w formatach tanecznych i randkowych. Jak się zaraz przekonacie, pomysłów na talent show z tańcem w roli głównej oraz koncepcji łączenia par nie brakuje, podobnie jak sposobów na wywoływanie skrajnych emocji u widzów. Czy telewizja przekroczyła już wszystkie granice?

Perfekcja w tańcu

Choć różnych formatów z tańcem w roli głównej trochę już było, twórcy dalej widzą w nim szansę na przyciąganie masowych widowni. Trzeba tylko podnieść wymagania wobec uczestników. I tak w „Dance as one” grupy taneczne są oceniane ze względu na synchronizację.  Grupa jest tak dobra, jak jej najsłabszy zawodnik. Liczy się precyzja i idealna harmonia ruchów, co jury sprawdza ujęciami w slow motion.

Zdobycze technologii są też wykorzystywane w innym tanecznym formacie – „Dance revolution”, w którym każdy występ jest nagrywany – a później oglądany – jako video 360 stopni. Najdrobniejszy błąd zostanie więc dostrzeżony i wyeksponowany.

Z kolei w „Dance to the Music” uczestnicy udowadniają, że potrafią perfekcyjnie zatańczyć nawet bez muzyki… Słyszą tylko rytm. Jeżeli ich występ spodoba się jury, zabrzmi muzyka, a oni przejdą do kolejnego etapu. Aż strach pomyśleć, co będzie następnym wyzwaniem…

Na założeniu, że tańcem można wiele opowiedzieć, oparte są „Dance Stories”. Przygotowany przez profesjonalistów (choreograf, tancerze) układ taneczny ma wyrazić w imieniu bohaterów podziękowanie, przeprosiny, wyrazy uznania itp. I tak: uratowana z pożaru dziewczyna dziękuje za ocalenie życia dzielnemu strażakowi, zapracowany tata przeprosi rodzinę za swoją nieobecność w domu, a mąż wyzna żonie miłość i wdzięczność w 50 rocznicę ślubu. Mamy piękne połączenie ludzkich historii z tańcem – łzy wzruszenia będą płynąć strumieniami, a słupki oglądalności szybować!

 

Na pytanie, czy wspólny taniec może i we współczesnym świecie prowadzić do wspólnego życia, będzie odpowiadał „Flirty Dancing”. Dwoje singli pobiera lekcje tańca. Gdy już opanują kroki, czeka ich pierwsze spotkanie, naturalnie na parkiecie. Po wspólnym tańcu zdecydują, czy chcą się jeszcze razem spotkać. Plus na pewno taki, że gdyby doszło do wesela, to pierwszy taniec mają już przećwiczony.

Z byłym i w hotelu

Skoro mamy już kolejny sezon „Ślubu od pierwszego wejrzenia”, nadszedł czas na „Love hotel”. Tutaj związek ma szansę zacząć się od pierwszego seksu. Para, oczywiście dobrana przez ekspertów, spotyka się w recepcji hotelu. W towarzystwie kamer spędzają ze sobą noc i poranek, aby po śniadaniu opowiedzieć widzom o swoich wrażeniach. Po miesiącu sprawdzamy, czy bohaterowie zdecydowali się kontynuować znajomość, czy jednak była to tylko jednonocna przygoda.  

Od trafnego dopasowania ciała do głowy rozpoczynają znajomość uczestnicy „Find my body”. Szukający/ca drugiej połówki widzi przed sobą 6 kandydatek/kandydatów. Ciała zasłaniają im ekrany, na których wyświetlają się różne części ciała – w przypadkowej kolejności. Za każde trafne dopasowanie przewidziana jest nagroda 1000 euro. I możliwość znalezienia partnera na randkę.

Inny pomysł na poznanie drugiej połówki mają twórcy „Forever or never” – formatu inspirowanego dobrze już znanym „The story of my life. Historia naszego życia”, którego drugi sezon możemy oglądać tej jesieni w Polsacie. Bohater/ka poznaje 4 potencjalnych kandydatów/ki w 3 różnych okresach życia. Najpierw jako dziadków, później rodziców, aż wreszcie spotykają się bez charakteryzacji. Co ciekawe, również osoba wybierająca jest odpowiednio postarzana, a na etapach „dziadków” i „rodziców” towarzyszą jej odpowiednio babcia/dziadek lub mama/tata i to oni zadają pytania kandydatom.

Gdy już znaleźliśmy partnera/kę i mamy status „w związku”, to jednak z czasem może się okazać, że trzeba dodać „to skomplikowane”.  Na szczęście znowu mamy ekspertów, którzy w „Ex to be” chcą pomóc (choć to się jeszcze okaże, czy to będzie pomoc) parom, które przechodzą trudne chwile. Zidentyfikują więc 3 powody, które mogą doprowadzić do rozstania (np. zbyt mało czułości, bałaganiarstwo) i przedstawią trzech kandydatów i trzy kandydatki, które mają pożądane cechy i zachowują się w oczekiwany sposób. Para przez tydzień przestaje być „w związku” i zaczyna spotykać się z innymi. Po próbnym tygodniu przychodzi pora na decyzję. Czy warto być razem, zawalczyć o siebie? Czy jednak nowe znajomości pokazały, że może być lepiej…? Przynajmniej na początku 🙂

Przekraczając granice

„Voices from the Grave” to format, który zrobił największe wrażenie na publiczności, zbierając nawet spontaniczne oklaski… W programie śmiertelnie chorzy ludzie, wiedząc, że zostało im już mało czasu, decydują się na nagranie 3 wiadomości do swoich najbliższych. Wiadomości zostaną odtworzone po ich śmierci. Dzięki technologii pojawią się na spotkaniu – prawie osobiście! Wrócą jako hologram. Najpierw obserwujemy bohaterów podczas nagrań. Po ich śmierci uczestniczymy w spotkaniu z ich najbliższymi. Jak duży ładunek emocji nas czeka? Jedna z bohaterek mówi swoim dzieciom, że przygotowała dla nich na każde urodziny prezenty aż do ich 21 urodzin, a swojemu mężowi życzy, aby miał siłę na znalezienie nowej miłości… Obserwujemy reakcje rodziny i przyjaciół. Format na pewno skłania do refleksji, ale i przesuwa granice tego, co odsłaniamy w telewizji coraz dalej. 

Pora na zmianę klimatu. Format „Evil Monkeys” też przeniesie w inny wymiar telewizji. Trójka celebrytów trafia na egzotyczną wyspę rządzoną przez małpy. Czekają ich zręcznościowe wyzwania, za sprostanie którym otrzymują nagrody pieniężne (przeznaczane na cele charytatywne). Aby nie było za łatwo, każdy z nich dostaje jedną z cech Trzech Małp Mądrości – zakryte oczy, zakryte uszy lub zakryte usta. Zadania, jak łatwo się domyślić, wymagają współpracy między uczestnikami… Kto i jak na to wpadł?!

Kult świeżości

Czy któryś z zaprezentowanych formatów okaże się międzynarodowym hitem? Czas pokaże. Na razie dalej obserwujemy znaczący spadek liczby formatów, które mogą poszczycić się lokalnymi adaptacjami. Według analiz The Wit w  2011 było ich 64, w 2018 mamy tylko 35. Wśród obecnie najpopularniejszej piątki programów w polskiej wersji oglądamy:  teleturniej The Wall (Wygraj marzenia – emitowany przez TVP1), Masterchef (7 edycja w TVN), Ex on the Beach (4 sezon w MTV). Na naszych antenach nie pojawiły się jeszcze This Time Next Year – reality show, w którym uczestnicy mają rok na zrealizowanie ambitnych wyzwań, oraz muzyczny talent show The Four, który pewnie mógłby zastąpić np. The Voice of Poland. Zgodnie ze światowymi trendami jest na to szansa, bo widzowie coraz szybciej się nudzą i wśród 10 top formatów prawie 80% stanowią te, które mają 5 lat i mniej (w 2011 było ich 62%). Choć z drugiej strony, wiosną oglądaliśmy 21 edycję Tańca z Gwiazdami w Polsacie…

Aleksandra Popławska, Liquid Thread 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.