Publikacje

2019-10-15

Generacyjny apartheid, randki z drag queens i celebryci schodzący na ziemię: prosto z MIPCOM

W epoka „post-peak attention economy” materializuje się cytat Reeda Hastingsa, który mówił, że największym konkurentem Netfliksa jest sen. Gracze wideo na rozwiniętych rynkach mogą walczyć tylko o klientów innych ofert. Nie ma już wolnych minut konsumenta, o które nie upominaliby się konkurenci dostępni na wszystkich ekranach: od gamingu po streaming. Nad czynnikami, które zapewniają telewizji stały, ale nieduży spadek czasu poświęcanego przez widzów, innym razem, a dziś – o programach, które dowodzą względnej żywotności jedenastej muzy. Czy serca widzów porwą odjechane formaty randkowe i quizy ze znajomości social mediów?  

Nadawcy i producenci ze świata wypatrują na MIPCOM nowinek programowych ze świata. Skłonność do eksperymentów może i czasem popłaca, ale zawsze oznacza ryzyko, więc od kilku ładnych lat rośnie popyt na formaty przetestowane już na innych rynkach.

Tradycyjnie canneńska publiczność masowo przybywa na pokazy Virginii Mouseler (pamiętacie ją ze sceny VideoWars 😊?), która prezentuje obiecujące nowości programowe. Jesienią 2019’ trendami, na które The Wit zwrócił uwagę, były wysyp nowości w obszarze randkowania (dating), szereg programów międzypokoleniowych (łączących świat millenialsów i zetów z rzeczywistością seniorów) oraz zwrot w kierunku odpowiedzialności społecznej (ekologia, wegetarianizm, recykling itd.).

Co przykuło naszą uwagę podczas przeglądów nowości?

Queens of Love

Program randkowy Armoza Formats wchodzi w kolorowy świat drag queens, które występują w roli doradczyń pechowych singielek. Pomagają jej dobrze wybrać partnera z grona 4 kandydatów, omawiając ze wszystkimi szczegółami randki z potencjalnymi wybrankami.

Singletown

Z grubsza – Love Island, tyle że w mieście (złośliwi mówią – dla ubogich). Pary dają sobie wolne, by na powrót doświadczyć uroków singielskiego życia. Czy na koniec miodowego singielskiego miesiąca będą chciały wrócić do swojej drugiej połowy? Widzowie brytyjskiej ITV przekonują się o tym od września, dzięki formatowi od Keshet International.

Five guys a week

Pięciu panów do wyboru ma bohaterka nowego program od Freemantle. Testuje ich równolegle i po kolei pokazuje drzwi najsłabszym. Pierwsza randka – sześcioosobowa, raczej tylko dla niej może być rajem…

Jak widać, format chwycił za sercę jakąś dyrektor programową (wybaczcie seksizm!) z Channel4, bo jeszcze do niedawna zbierali zgłoszenia do programu:

https://www.channel4.com/4viewers/take-part/five-guys

Ghosted

Tu celebryci pomagają nagle porzuconym odnaleźć drugą połowę, która postanowiła ulotnić się bez śladu. Spotkania i konfrontacje nie obywają się bez łez, krzyków i wyrzutów.

Więcej: http://www.mtv.com/shows/ghosted-love-gone-missing/episode-guide

Undercover twins

Oglądając trailer tego porgramu, pomyślałam o ciężkiej robocie organizatorów castingu. Bo czy łatwo znaleźć bliźniaczki, które chciałyby w telewizyjnym show omamiać na zmianę niczego nieświadomych kandydatów? Bliźniaczki zamieniają się kiedy im wygodnie randkując z facetami, którzy z czasem zaczynają się dziwić ich sprzecznym zeznaniom… 

Generation dating

W tym programie spotykają się randkowanie z międzypokoleniowym rysem, tak szeroko obecnym dziś w światowym programmingu. Młodzi i starzy szukają miłości, powierzając sobie nawzajem pokierowanie ich sercowymi sprawami. Jak młodzieńcza perspektywa pomaga starszym, a jak życiowe doświadczenie młodym? Program sprzedaje w Cannes A+E Networks.

Lodgers

Zderzenie pokoleń eksploatuje także program Banijay Rights – „Lodgers”. Millenialsi borykający się z kłopotami mieszkaniowymi zyskują tu lokum w domach zamożniejszych seniorów. W zamian za dach nad głową, mają zapewnić starszym landlordom pomoc i towarzystwo.

Fot. Banijay Rights

OAP B&B

Bliźniaczy program oferuje też BBC Studios. Młodzi niezamożni wprowadzają się do 65+ latków, a po 2 tygodniach wspólnego mieszkania (i pomocy) decydują czy aby na pewno chcą zostać. Premiera tej jesienii w Irlandii.

Take over, take care

Kolejnym z gatunku międzypokoleniowych formatów jest holenderski „Take over, take care” – tu celebryci wchodzą w role opiekunów starszych i niepełnosprawnych. Blichtr i splendor zderzają się z prozą życia.

Meat the family

Za serce chwyta kupiony właśnie przez Channel 4 (od Red Arrow) „Meat the family”, w której do rodziny mięsożerców wprowadza się zwierzątko z gatunku regularnie przez nich pałaszowanego. Krówka, świnki, kaczuszki, kiedy zamieszkują w ogródku i domu głównych bohaterów awansują do rangi domowników, a czy domowników powinno się zjadać…? Idealnie wpisujący się w wege- i fleksitariańskie trendy program pewnie oglądałby się też nad Wisłą.

Meat the family to przykład szerokiego nurtu „social responsibility”, o którym poza The Wit, wspominała też Eurodata. Od rasizmu w szkołach, przez ekologię, po recykling: programów poruszających te kwestie jest coraz więcej.

Ale nie kończmy zbyt poważnie i z poczuciem, że telewizja przestaje zjadać własny ogon 😊

Bo najlepszym przykładem odwrotności tej tezy jest „You should know” – quiz, którego uczestnicy sprawdzani są z wiedzy na temat tego, co opublikowali na swoich… wallach. Czy aby na pewno pamiętają wszystkie swoje złote myśli z Facebooka, Instagrama, Twittera?

Bardzo jestem ciekawa jego wyników wśród młodych widzów – tak dziś trudnych dla linearnej TV. Czy wrócą przed telewizory, wzorem wcześniejszych pokoleń? W Cannes padło w tym roku hasło „generacyjnego apartheidu” jeśli chodzi o oglądanie. Vincent Telaude z Pistis zwrócił uwagę na rozwarstwienie wideo-obyczajów starszych i młodszych. Mówi się o nim już od lat, ale poprzednie pokolenia młodych, też przecież oglądające krócej, wracały do tradycyjnej TV, która nie miała wówczas tylu alternatyw. Czy teraz rzeczywiście będzie inaczej?

Na obrazku – dane globalne. Szkoda, że nie możemy zrobić podobnego dla Polski 🙂 (CC: Nielsen, Gemius, KRRiT)

Joanna Nowakowska

Żyje z pisania, ale woli czytanie. Łącznie od ponad dekady śledzi rynek telewizyjny, a od jakiegoś czasu ma wrażenie, że rynek śledzi również ją :) Obowiązki naczelnej ScreenLoverki łączy z pracą w agencji mediowej, do której przeszła z Atmediów. Poprzednio (i jak dotąd najdłużej) - dziennikarka „Media & Marketing Polska”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

X